DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: Stanisław Pawluk26-10-2011
Kryminalistyka i łowy

Prawie siedmiu lat potrzebowała prokurator Katarzyna Fedończuk z Prokuratury Lublin-Północ aby stwierdzić, że podpis złożony na paszkwilu złożonym do Wojewody Lubelskiego nie jest podpisem autentycznym i został podrobiony. Historię tą opisuję dla pokazania, jakich metod czepiają się osoby walczący w PZŁ o wpływy, stanowiska, lepszą pozycję w kole czy władzach łowieckich.

Przed prawie siedmiu laty do Wojewody Lubelskiego oraz Ministra Spraw Wewnętrznych wpłynął paszkwil podpisany imieniem i nazwiskiem Stanisława Pawluka. Zapewne sprawa nie ujrzałaby światła dziennego i treść paszkwila do dzisiaj obciążałaby moje konto, gdyby nie to, że ówczesny Wojewoda bardziej odpowiedzialnie podchodził do swoich obowiązków niż aktualnie sprawująca ten urząd Genowefa Tokarska. Poprzednik wnikliwie rozpatrzył owo pismo i „autorowi” udzielił odpowiedzi na zawarte w paszkwilu zarzuty.

Donos informował ówczesnego Wojewodę o rzekomym braku kompetencji ówczesnego komendanta PSŁ do pełnienia funkcji (a nie był to Stefan Kowalewski), naruszaniu przez niego norm etycznych i przepisów prawa łowieckiego. Dla uprawdopodobnienia zarzutów napisano, że komendant za naruszanie norm łowieckich został zawieszony w prawach członka PZŁ. Wojewoda przeprowadził postępowanie wyjaśniające w trakcie którego min. na podstawie dokumentów otrzymanych z koła, w którym ten komendant PSŁ miał dopuścić się przestęstwa łowieckiego, ustalił, że donos nie zawiera prawdy. Nie znaleziono bowiem przypadków naruszenia normy i zasad etyki, a informacja o zwieszeniu okazała się kłamstwem. Wojewoda przesłał więc wyjaśnienia do MSW oraz wskazanego na donosie "autora", czyli jak domniemał, mnie.

„Autor”, czyli nie wiedomo dlaczego ja, otrzymawszy wyjaśnienie Wojewody ze zdumienia sześć razy przecierałem oczy! Kilka razy ze względu na fakt, że udzielona odpowiedź zawierała wnikliwe rozpatrzenie i analizę zarzutów, które były zupełnie mi nieznane, a pozostałe kilka razy dlatego, że otrzymałem odpowiedź na paszkwil, którego ani redagowałem, nie pisałem ani nie wysyłałem do Wojewody. Naturalnym więc stało się poproszenie Wojewody o przysłanie kopi rzekomo zredagowanego przeze mnie pisma. Po jakimś czasie nadeszła oczekiwana przesyłka zawierająca kopię komputerowego pisma podpisanego nieudolnie Stanisłw Pawluk. Po raz kolejny przyszło przecierać mi ze zdumienia oczy, a do tego z rozbawieniem, bo autor pisma zapomniał wstawić jednego „a” w moim imieniu. Ponadto w paszkwilu widniało imię i nazwisko sekretarza stanu w MSWiA do wiadomości którego kopię paszkwilu prawdziwy autor również przesłał.

Pisemnie poinformowałem Wojewodę, że nie jestem autorem tego paszkwilu, a podpis na tym piśmie nie jest mojego autorstwa, co zmusiło służby Wojewody do złożenia stosownego wniosku o ściganie do prokuratury. Równolegle poinformowałem prokuraturę, że doszło do podrobienia mojego podpisu i użycia mojego nazwiska do celu, którego nie akceptuję ani się z nim utożsamiam. Moje żądanie stwierdzenia, że nie jestem autorem tego donosu wynikało miedzy innymi z faktu, że w owym czasie na portalu lowiecki.pl działało kilku harcowników usiłujących w różny sposób pogrążyć swoich dyskutantów, a w samych okręgu lubelskim, tylko sam łowczy Koła Łowieckiego nr 8 „Łoś” zasypywał prokuraturę i policję wielką ilością wymyślonych przez siebie moich przestępstw. Doniesienia serwowane były zarówno anonimowo jak i z prywatnymi adresami oraz z zastosowaniem druków firmowych i stempli Koła Łowieckiego. Doniesienia w sprawie wymyślonych przestępstw mają miejsce nadal, ale przynajmniej nie stanowi problemu ustalenie autorów tych fałszywych oskarżeń. Pomówienia taki jak mi wiadomo dotykały także innych uczestników portalu, a małą próbkę tej twórczości dotyczącą mojej skromnej osoby juz pokazywałem. Dziś mógłbym zapchać serwer kopiami podobnych dokonań ciągle tych samych „uczciwych etyków”.
Szczegółowa analiza porównawcza wykonana w trakcie badania pisma ręcznego wykazała, że podpis na paszkwilu nie został złożony ręką Stanisława Pawluka. Okoliczność tą urzędowo potwierdzili biegli z zakresu kryminalistyki urzędowym dokumentem.

I tak po latach prawda o braku związku sprawy ze mna wyszła na jaw. Zapyta czytelnik czy znany jest autor podrobionego podpisu. Odpowiem tak: treść paszkwilu była tak samo prawdziwa jak anonimy i donosy do kopii których podałem link wyżej. Autor podrobionego podpisu znany jest bardzo małej grupie osób. Postępowanie zawęziło się do ustalenia autentyczności podpisu. W materiałach postępowania nie znajduję okoliczności, aby prokurator prowadząca postępowanie włożyła wysiłek w ustalenie fałszerza. Sprawca zaś nich tkwi w niepewności: czy Pawluk ujawni nazwisko fałszerza czy nie? I czy nazwiska „współpracowników” pomocnych choćby w obsłudze komputera, na którym redagowano, a następnie drukowano ten i wiele innych paszkwili puszcza już farbę czy jeszcze nie. I co się stanie jak taki współpracownik przestanie być lojalny i ujawni nagranie, kopię, zdjęcia albo inne kompromitujące materiały…




28-10-2011 09:22azil II"Prawie siedmiu lat potrzebowała prokurator Katarzyna Fedończuk z Prokuratury Lublin-Północ aby stwierdzić, że podpis złożony na paszkwilu złożonym do Wojewody Lubelskiego nie jest podpisem autentycznym i został podrobiony." Sprinterem jej nazwań nie wypada.
27-10-2011 10:15gekon Satysfakcja z dowiedzenia prawdy,.... niewątpliwa. Szkoda tylko, że niestety w naszym pięknym kraju Pani prokuratura i niestety,...tfu, wymiar sprawiedliwości stoją częściej po stronie oskarżonych, przestępców i innych niebieskich ptaków, niż pokrzywdzonych. Znam przypadek, że na studiach dziewczyna podrobiła podpis z zaliczenia WF i jak wyszło na jaw to poleciała na "zbity pysk " z uczelni z "wilczym biletem". Dziś, niektóre środowiska dają przyzwolenie tego typu praktykom, widać takie czasy... . Nie mniej jednak gratulacje. Pozdr. D.B.

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.