DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: ANDY17-12-2006
Kuny

Dziwny czas, grudzień w kalendarzu a parę dni temu z druhem Stanisławem zbieraliśmy jeszcze późne prawdziwki. Podziurawione, ogromne i nieco sfatygowane ale były i dawały poczucie tego co odeszło, nadciągającej z opóźnieniem zimy, przemijania i smutku. Po całym dniu łażenia po lesie i szybko zmierzającemu ku nocy, krótkiemu dniu, postanowiliśmy jeszcze odwiedzić uroczysko Jaworze. To taki mały matecznik ale obiecujący spotkanie z nieznanym.

Stanisław poszedł w sobie wiadome miejsce a ja powędrowałem w kierunku poletka na którym był topinambur z zamiarem obejrzenia czy jakiś czarny dostojny pan nie wałęsa się po okolicy. Na poletku nic nie było, po pozbawionych liści krzakach buszował jedynie wszędobylski tutaj wiatr i podzwaniały ocalałe nieliczne listki dębów. Wyszedłem na ścieżkę i udałem się w kierunku zrębu znajdującego się za młodnikami okalającymi poletko. Wolno dochodzę do rozwidlenia ścieżek i opieram się o potężną jodłę. Przed sobą mam zrąb pokryty zrudziałą gęstą trawą i nielicznymi krzakami. Nic nie widać, za jasną rozwichrzoną trawą ciemnieje bukowa bezlistna plątanina drzew. Po prawej stronie pas jodłowych, gęstych 2-3 m młodników. Zastygam oparty o drzewo plecami. Cisza kompletna, jedynie wiatr ciągnie swą pieśń.

Nagle koci wrzask. W trawie coś się dzieje, bowiem źdźbła się zaczynają poruszać i razem z narastającym w uszach wrzaskiem całość zmierza w moją stronę. I nagle wszystko ucicha. W napięciu stoję i otwieram usta, aby lepiej słyszeć. Po chwili słyszę dziwne miauczenie połączone jakby z bulgotaniem o dziwnej narastającej tonacji. Trwa to sporą chwilę, ale jak sądzę w miejscu. Powoli odrywam się od pnia i ostrożnie zaczynam iść w kierunku skąd ten dźwięk dochodzi. Zrobiłem parę kroków, gdy znów w niebo buchnął przeraźliwy koci wrzask z ogromnym łomotem w trawie. Sprawiało to wrażenie jak by jakiś zdezelowany samochód bez tłumika toczył się w moją stronę. Wylazłem z tej trawy bowiem to ‘coś’ skręciło w prawo i znalazłem się na wąskiej zarośniętej ścieżce. Przystanąłem a to ‘coś’ z błyskawiczną szybkością zbliżało się w mą stronę.

I wtedy zobaczyłem… dwie zwinięte w kłębek kuny, przetaczały się przez trawę wydając z siebie przeraźliwe dźwięki. W zapamiętaniu wpadły pod moje nogi i kłębek znieruchomiał. Jedna z nich jak błyskawica szurnęła w trawę a druga ani myśli. Staje na tylnych łapach o pół metra od mojego buta i zupełnie jak kotka, prycha na mnie. Zaskoczony robię krok do tyłu, co natychmiast powoduje, że ona też robi krok do przodu... i znów prycha na mnie. Sięgam po czapkę i zrywając ją z głowy rzucam w kunę. Robi błyskawiczny zwrot i wpada w trawy. Schylam się po czapkę i wsuwam rękę do kieszeni, jakże smakuje pierwszy głęboki haust dymu.

W zadumie kończę papierosa, nad głową wisi ołowiane niebo, chyba spadnie śnieg...

Jaworze 1987




22-12-2006 08:14KulwapNo! Po wpisach wczesniejszych ja już chwalic nie muszę! Ale powiem: dobre!
19-12-2006 07:45krogulecPrawda Andy ... prawda . Kiedyś byłem świadkiem jak kuna dawała odpór borsukowi w zdziczałym sadku pod samą amboną . Zupełnie o tym zapomniałem , zatarło się z codziennością ..... ot i wszystko .
Dzięki jak zwykle Andy!!!
18-12-2006 18:47BrakarzAndy! Masz wielki dar i umiejętność obserwacji i podpatrywania przyrody. Kunszt z jakim to robisz i przelewsz na papier sprawia mi wielką przyjemność. Podziwiam i gratuluję. Pozdrawiam - wybrakowany.
18-12-2006 17:50TrapperJakos przez lata wiele z tych rzeczy spowszednialy. Chcialby to znowu tak przezywac jak Ty zawsze to potrafisz.
To dar jak wiara w Boga.
DB
17-12-2006 17:18dziadek 985No jak zwyle, a właściwie przede wszystkim Twoje Andy opowiadania "thną "jakąś magią i z zapałem czytam kolejny diament Twego pióra.Z nieukrywaną zazdroscią czytam to co wielu z Nas zapewne przeżywa w kniei ale tak niewielu potrafi właściwie przelac na papier czy ekran...Gratulacje Darz Bór!!!

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.