DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: ANDY01-11-2007
Zbiórka

Chrapliwe skrzypnięcie sygnałówki. Zbiórka, w ten jedyny czas w roku gdy całymi zmysłami człowiek ‘wciska‘ się w knieję, gdy podchodząc do kręgu ma się wrażenie uczestnictwa w swoistym misterium. Jakże ten dzień różni się od innych ‘zwyczajnych’ polowań. Ubiorek jakiś taki schludniejszy i mniej plamek ‘dywersantów z Konga’, często rozerwanych czy poplamionych zakrzepłą farbą. Jakiś ‘kościółkowy’ kapelusz z piórkiem, zielonkawa kurtka z sukna, wyczyszczone buty i przetarta olejem broń. Twarze poważne i napięte oczekiwaniem...

Staję z boku i mając w tle słowa prowadzącego na swoim ekranie przesuwam postacie tych, którzy przeszli swą smugę cienia i hasają na ‘niebiańskich łowiskach’...

Surowa, ściągnięta twarz p. Dominika ocieniona krzaczastymi brwiami tak mocno nie pasująca do gołębiego serca i łagodności. Nikt nie śmiał przy Nim okraszać słownictwa łaciną, riposta była szybka i celna a głosu nigdy nie podnosił... tak gdzieś ok. 13-14 zawsze kończył polowanie u schyłku Swych dni, wnuk był najważniejszy... niektórzy mówili, że to przygody Sindbada w TV, jak było, nieważne. Zawsze był Sobą...

Jogi i Bubu...
Pierwszy w przedwojennego kroju rajtkach do wysokich butów z konieczności zastąpionych gumofilcem o dzierganych ręcznie otworkach od stopy do podkolania i mocno ściągniętych tasiemką sznurówki. Na ramieniu kurkowa 16-tka, rzadko z niej chybiał. Zawsze wzbudzał szacunek dla Swych łowieckich umiejętności i po prostu Koleżeństwa, choć dla wielu z racji wieku mógł być Ojcem...

Drugi miał pasję łowiecką o jakiej wielu się nie śni. Nie ważne czym i jak, byle być w łowisku. W okresie gdy samochód miało niewielu wsławił się przybyciem na polowanie, rowerem ok. 30 km przy potężnym mrozie i sporym śniegu. Nie wiem czy ktoś inny by tego dokonał... Pieczeniarz i amator dobrze przyrządzonej dziczyzny. Zawsze mawiał, że dziczyzna musi być potraktowana dobrym trunkiem aby nie myślała, że ją psy jedzą... I ten lekko przez mole nadgryziony ‘drewniany kapelusik’, zawsze ten sam...

Ogorzała, szczupła twarz Łowczego z burzą ciemnych jak skrzydło kruka włosów, ledwo zaznaczonych srebrną nitką. Wysoka, smukła postać tak bardzo pasująca do kniei i wtapiająca się w nią. Dłubał w drewnie i każdą rzecz, która się łączyła z sprzętem do polowania potrafił czymś ozdobić. Jak Hucuł co nawet rzemyka do postołów nie zawiąże bez czerwonego skrawka wełny, pas do strzelby spięty wymyślnym skręconym rzemykiem... To On wielu zaraził dziczą pasją i umiejętnością wyłuskiwania najlepszych pojedynków. Czasem potrafił wkurzyć, ale nigdy nie żywił urazy a ostre męskie słowo zawsze potrafił zamienić na odwzajemnienie – szczerej, męskiej, cierpkiej, ale prawdziwej przyjaźni...

Wysoka, szczupła postać Jurka z charakterystycznym lekko schrypniętym głosem. Polował w wielu miejscach nieosiągalnych dla wielu w Polsce i za granicą, ale Jego przybycie na polowanie w ‘nasz’ teren podnosiło o parę stopni atmosferę. Był wyśmienitym strzelcem i zacnym kompanem... a zwierzyna ciągnęła na Niego jak ćmy na lampę...

I jeszcze lekko zamazana przez upływ czasu twarz... i jeszcze jedna i następna...

Czuję lekkie dotknięcie i jakieś słowa. Przed sobą mam otchłań kapelusza z białawymi kartonikami. Machinalnie wyciągam dłoń, jak wiele już razy i w palcach mam powycieraną kartkę. Wokoło już bardziej roześmiane i mniej poważne twarze, przytomnieję i zerkam na kartonik. Jedynka – te niskie numerki były zawsze poprzedzielane, nie losującymi seniorami . W takiej Kompani stanąć na stanowisku to był zaszczyt, ale i również mobilizacja najwyższa, by czegoś nie uchybić w kodeksie i się po prostu nie zbłaźnić. I choć zdarzało się, że po skończonym pędzeniu, pokpiwali niemiłosiernie, acz dobrotliwie, niewielu się boczyło, czy żywiło urazę.

Zataczamy kolejny krąg, minął znów rok. Knieja otwiera swe podwoje dla tych co mają u Niej szczególne łaski, ale i dla tych innych też. Pod butami szeregu zielonkawych postaci szumi dywan suchych pożółkłych liści, Ta Czarodziejka otula nas swym welonem i wiedzie w swe szeroko otwarte, gościnne pokoje...

Darz Bór...




29-11-2007 22:27tatuśnie przychodzi mi nic mądrego do głowy:) nie napisze ,że fajne bo to słowo tutaj kompletnie nie pasuje :) z przyjemnością czytam Twoje opowiadania i sama zamyślam sie nad nimi;) DARZ BÓR
22-11-2007 19:17ULMUSAndy , nie mogę się doczekać następnego opowiadania. Nie daj się prosić!
14-11-2007 20:42Jump76ANDY..skarbnico talentu literackiego !!!pokłony składam ..talent w Tobie drzemie wielki i przebudza się gdy wyrażasz swoje myśli twórcze..jestem pod wrażeniem!!!
14-11-2007 19:5244ciekawa zawieszka :)
Pozdrawiam DB
06-11-2007 14:11KulwapAleż Brakarz-u literackich dzieł wszelkich Wielki Przyjacielu! Broń mnie robaka Panie Boże gdybym niegodziwość jakąś ku Tobie zamyślał! Otóż zawsze z zachwytem czytam opowiadania ANDY-ego, który ze swadą piórem się posiłkuje a talent ku temu ma przeogromny! Przetom wielbicielem jego jestem, Cichym ostatnio, gdyż peany moje niemrawe pod Jego adresem słałem kiedyś co mi za nadmierną gorliwość i lizidopstwo poczytane zostało. Takowoż aluzyja moja mnie osobiście się tyczy - szacunek wielki przy Tobie zostawiając. A wywołany do tablicy i to jeszcze powiem, że dzieła ANDY-ego drukiem wydane być powinne dla tych, co to w ekrany patrzeć nie mogą lub nie potrafią! I tytuł powinien być nadany: "Pasja sercem zapisana"! Do nóg się ścieląc w zachwycie pozostaję- kulwap (nijaki).
06-11-2007 09:31BrakarzAd Kulwap
Stanisławie, być może źle to odebrałem, ale Twoja aluzja jest, dla mnie, nie zrozumiała. Czy brak komentarza, obojętność, jest bardziej w cenie niż przejaw zwykłej sympatii? Jestem na to za stary, poza tym nie leży to w mojej naturze, by zniżać się do takiego postępowania (lizusostwa). Pozdrawiam, Darz bór, Piotr.
05-11-2007 13:01KulwapA ja opowiadania ANDY-ego przestałem komentować. Aby nie być posądzanym o lizid.opstwo! Bo o nich, nie da się pisać źle lub krytycznie. Zbyt wiele w nich serca.....
05-11-2007 10:08ANDYPiotrze,
taka była ma intencja - i dlatego jescze raz dziękuję Redakcji za to ,że znalazła miejsce i czas aby te kilka słów zamieścić .A Tobie dziękuje za miłe słowa .
DB
05-11-2007 09:37BrakarzANDY
Dla mnie Twoja „Zbiórka” jest hołdem i szacunkiem dla Przyjaciół i Kolegów, z czasów łowów minionych. Napiszę więcej, jest to cześć oddana Tym wszystkim, którzy kiedyś z nami polowali. Sadzę, że każdy , czytając Twoje opowiadanie, przywołuje w swej pamięci Tych, którzy stanęli na jego łowieckiej ścieżce życia. Jestem przekonany, że tak długo będą z nami „polować” dopóki pamięć o Nich będzie żyła wśród nas. Chwila zadumy i refleksji, bardzo pięknie przekazana, wielkie dzięki – Andrzeju, Darz bór, pozdrawiam, Piotr.

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.