DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: ANDY01-01-2009
20-tka

Stoję oparty bokiem o rosochatą, latami obcinaną, pustą w sobie wierzbę. Przede mną wąska i niewielka szkarpa pokryta wysoką trawą kończąca się przerwą, gładką i nie podszytą żadnym zielskiem. Dalej pasem wikliny schodzącym się w ostry wąski klin. Po prawej mam nieckę z suchą trawą i wznoszący się wysoko nasyp asfaltowej drogi, rzadko jednak ujeżdżanej. Pod prawą pachą mam nowy nabytek. To nadlufka 20-stka. Nic o niej nie wiem poza paroma kaczkami, które spadły za jej przyczyną i tradycyjnymi w moim wykonaniu pudłami do bażanta. Nie wiem dlaczego, ale ten ptak sprawia mi kłopoty. Nie potrafię nań skutecznie polować, zawsze coś zepsuję i klejnot pól i zagajników zazwyczaj uchodzi cało a ja rozsiewam kolejną porcję śrutu …Janek, znamienity strzelec i zawodnik, mówi, że to dla mnie zbyt wolny cel, dlatego. Nie powiem aby ta opinia mnie ucieszyła. Czasem wolałbym pieczyste ….

Towarzystwo dzisiaj spokojne i stonowane, a i przestrzeń i aura dostosowuje się do tego noworocznego dnia. Na ciało spływa jakiś kojący balsam i łagodność chwili. Nawet wiatr dziś nie dokucza, a opadające wolno płatki zasnuwają przestrzeń łagodnie i nie sieką oczu. Spoglądam w kierunku odległego wału zasłaniającego Dunajec i widzę ruszające kropki naganki. Na razie ich nie słychać, przestrzeń głuszy wszelkie odgłosy, ale coś mignęło w łętach po prawej stronie. Mocniej ujmuję strzelbę i uważnie spoglądam. Od pasa wikliny po prawej kica zając. Widocznie rozstawiająca się linia myśliwych wywołała jego niepokój i chce się ukryć. Podciągam kolbę wyżej, a kot rusza ostro w moją stronę. Pierwszy strzał wybucha białym obłokiem przed nim, widzę jak trzepie słuchami, poprawiam z drugiej i już leci przez łebek sunąc w śniegu. Klepię kolbę zadowolony choć wg mnie powinien leżeć po pierwszym strzale. To pierwszy kot z tej strzelby i jeszcze nic się nie dzieje na linii. Stoję na flance i popatruję na linię widząc wychylającego się następnego Kolegę, zdziwionego tą strzelaniną, nic bowiem nie widział zasłonięty szkarpą i wikliną. Patrzę uważnie na przedpole i widzę przed linią naganki sporo ruchomych kropek zmierzających na myśliwych. Po długiej chwili na wgłębieniu prostopadłym do linii wyskakuje zając i słychać pierwsze dwa szybkie strzały. Rezultatu nie widzę ale padają następne strzały i mimo, że skutków nie widzę to jednak należy wierzyć, że ten kawałek terenu jeszcze ma tę zwierzynę.

Jakby na potwierdzenie w lukę którą zastawiam sadzi kolejny zając na ogromnym gazie wzbijając białą kurzawę. Muszę go puścić w nieckę i trawę bowiem strzał byłby w kierunku linii i choć odległość jest spora, licho nie śpi. Wpada w nieckę i idzie w moją prawą stronę. Złota muszka wykwita przed łebkiem i nie wiem kiedy pada strzał, widzę jedynie sunącego w śniegu kota, który obracając się na bok wywija skokami potężne hołubce i nieruchomieje. Trochę się zapatrzyłem i nie zmieniłem naboju, lekko się skręcam w kierunku pola i popod same nogi wypada kolejny. Mam tylko jeden nabój, puszczam kota za siebie i widząc pod lufami kolebiące się słuchy ciągnę spust. Opada w nawiany przed szkarpą śnieg, który tłumi i prędkość i bezwładne ciało, kot utyka jak w ogromnej poduszce. Teraz gwałtownie łamię broń i szukam naboi, w samą porę. W lukę wpada dwa koty. Przymierzam do pierwszego i ciągnę spust, drugi odbija w lewo i ciągnie wzdłuż drogi. Słychać dwa szybkie strzały – to Janek. Kot znika. „Mój’ grzebie się w śniegu więc strzelam z drugiej lufy, kot nieruchomieje.... to czwarty . Ukradkiem głaskam kolbę nowej broni, obawiałem się, że mogę mieć kłopoty z trafieniem. Jak na razie ….

Kończymy ten miot i teraz muszę pozbierać swoje łupy co przy olbrzymim nawianym śniegi sprawia spore kłopoty. Biorę po dwa zające w każdą dłoń i usiłuję wydostać się na asfalt drogi. Ląduję w śniegu po pas i utykam zupełnie kopiąc się beznadziejnie. Z opresji ratuje mnie pomocna dłoń kilku kolegów, którzy widząc te konwulsyjne ruchy, zeszli z drogi i wyciągają mnie razem z zającami. Towarzyszy temu ‘pogadywanie’ i gratulacje. W tych czasach tyle zająca na jednym stanowisku ….

Zakładamy kolejny miot, tym razem linia staje na zupełnie czystym polu i zamyka spory kawał oranki między dwoma nitkami dróg. Od wsi rusza naganka, którą widać doskonale bowiem miot nie jest zbyt rozległy. Szybko się zbliżają wykrzykując donośnie. Niestety w tym kawałku zająca jest niewiele. Widzę wychodzące na flance dwa, poganiane nieskutecznymi strzałami. Na wprost mego stanowiska wystrzeliwuje kolejny i po chwili jednak odbija w kierunku flanki. Obserwuję jak drobi w skibach oranki, aby znaleźć ukrycie i znika. Sąsiad z prawej rusza się z wyraźnym żalem do losu, że mu nie pozwolił strzelać i wtedy z bruzd na wprost jego stanowiska wystrzeliwuje kolejny lokator jakiejś kotlinki i zaczyna bieg pośród olbrzymich skib. Poganiają go dwa nieskuteczne strzały nerwowego nemroda z mej prawej strony. Zając nie zmienia kierunku i wychodzi na wprost mego stanowiska w dobrej odległości. Składam się spokojnie i z mej lewej strony widzę kolejnego kolegę jak złożony i nastroszony, czeka na mój błąd. Mam cztery koty i wiedziony jakimś dziwnym podszeptem opuszczam lufy, niech idzie, ten z lewej nie ma jeszcze nic …. Patrzę w jego stronę i robię zachęcający gest dłonią. Piękny strzał do defilatora na dużej szybkości, który wywija kozła po strzale i znika za piłą skib. Sąsiad aż przytupał, a czerwona od mrozu twarz rozjarzyła się zadowoleniem. Naganka dochodzi i zbiera zające. Jest ich o wiele mniej niż w poprzednim miocie. Za to radość sąsiada wystarcza za wszystko.

Kolejne mioty są jeszcze uboższe i w końcu zbiórka na zakończenie. Mój gest był ostatnim na tym polowaniu dla mnie. Popod lufy nic nie podeszło. Łamię je i ukradkiem gładząc osadę szepcę przeprosiny za ten gest, który spowodował, że więcej dziś nie przemówiła …..Różnie na polowaniu bywa a Hubert swe łaski rozdziela po Swoim uważaniu. Ja już wiem, z tą filigranową przyjaciółką będziemy żyć w zgodzie.


Pola Radłowskie 2003




12-06-2009 13:07mariandzikBardzo udane polowanie. Moje ciche marzenie to właśnie strzelenie zająca, a najlepiej podczas polowania w prawdziwej, zimowej aurze, które niestety jest nie do spełnienia u mnie w kole, ponieważ nie polujemy na zające. Polowania takiego mogę jedynie liznąć jedynie z opowiadań, czego znakomitym przykładem jest to opowiadanie Kolegi.
Jeszcze co do broni - posiadam 16 - tkę, do której mam sentyment jakiego już na pewno nie będę miał do innej broni. I choć próbowałem jej z zamkniętymi oczami (skład), to była to miłość od pierwszego wejrzenia. Pozdrawiam i Darzbór.
28-01-2009 15:54ULMUSna dziesiątkę jak zwykle !:)
22-01-2009 16:04HenAndy, bardzo urokliwe, pełne atmosfery opowiadanie. Ja własnie mam taką 20-tkę, o jakiej piszesz w komentarzu, horyzontalną Sauerkę z "kółeczkami", wyprodukowaną zaraz po wojnie... Uwielbiam z nią polowac - mam wtedy nieodparte odczucie, ze polujemy we dwoje (to, co czuje sie polując ze swoim ukochanym psem).... Leciutka, niewiarygodnie składna strzelba, idealna na całodzienną włóczegę, majaca własnie "tę" duszę, o ktorej wspomina Piotr...Pozdrawiam, Henryk
04-01-2009 12:26SzelestJak Zawsze ładne dzięki ANDY Pozdrawiam
Szelest
04-01-2009 08:36KulwapA mi się ANDY-ego opowiadania zawsze podobały. To także zwłaszcza, że lubię swoją dwudziestkę.
03-01-2009 15:44ANDYPiotrze,
dzięki za miłe słowa.
Pierwszą strzelbą śrutową z jakiej strzelałem po okresie fascynacji sztucerem( własciwie karabinem) w wermahtowskim kalibrze była Sauerka 20 . Miałem wtedy dziwnie negatywne odczucia w stosunku do broni srutowej , jej skutecznosci i celnosci . Mając 13 lat uważałem broń srutową za niegodną 'prawdziwego' w mym mniemaniu myśliwego , istnał tylko sztucer. Jakoś się jednak złamałem ;-) i zauroczenie delikatną i subtelną bronką zostało mi na całe życie . Nie mogąc kupić broni w 20-tym kalibrze wtedy gdy wreszcie mogłem polowować, nabyłem 16-stkę z którą 'przepolowałem' 25 lat w okresie naprawdę obfitości drobnej zwierzyny .Obecnie strzelam z niezłej 20 z jednym spustem , ale gdyby pojawiła się 'stara' Sauerka 20/70 w mym zasiegu z 'kółeczkami' - nie zastanawiał bym się ani chwili ....
Pozdrawiam
02-01-2009 16:19CYJANEKMiło się czyta Twoje opowiadania! Szczególnie to, bardzo bliskie memu sercu, bo wywołujące "łaskoczące duszę" wspomnienia. Też posiadam "dwudziestkę";odziedziczoną po Ojcu. Co prawda moja jest horyzontalna, ale nie ma to znaczenia w tej sprawie. Cudowna w polowaniu na kury, niezwykle cięta na zające............. Kilkanaście lat temu, udało mi się wkręcić na dobre zające, w charakterze kierowcy VIP-a.Jedno ze stanowisk wypadło mi obok Prezesa Koła,na początku flanki. Strzeliłem trzy koty trzema strzałami,do których poprzednio prezes oddawał po dwa niecelne strzały. Wszystkie defilowały w pobliżu jego stanowiska a wywróciły się w ogniu ok. 30 m za linią. Gdy zobaczyłem purpurową ze wściekłości twarz Prezesa zmiarkowałem, że trochę przesadziłem.Po pędzeniu podszedł do mnie i nie mogąc nic wymyśleć na swoje usprawiedliwienie mruczał coś o dalekich strzałach.Podeszli też inni myśliwi i z zaciekawieniem zaczęli oglądać moją fuzję. Byli przekonani,że to 16-stka, bo w okolicy rzadko kto używał dubeltówki poniżej 12-stki! Gdy im pokazałem naboje to oniemieli.
Niby w teorii 12-cha lepsza ale w dwudziestce siedzi dusza !
Pozdrawiam Piotr
Ps. Też tak samo jak Ty głaszczę i przemawiam do moich "Bronek" Myślę, że to jednak niezły myśliwski fioł!!ale skuteczny!
Pozdrówka

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.