DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: ANDY09-12-2009
"Akuszerki"

Późna jesień ścina rano lodem małe oczka. Szaro, ponuro i wietrznie. Na krzakach podzwaniają ostatnie listki, które nie opadły. Polujemy na ptactwo a szczególnie na kaczki, które niedługo już mają swój okres ochronny. Podjeżdżamy do niewielkiego oczka zarośniętego trzciną, które jest wplecione w fragment ciągnącej się kilkaset metrów olbrzymiej, głębokiej, pełnej zimnej wody fosy. Wolno się skradając, przychyleni, podchodzimy pod pas trzciny, który zasłania oczko. Pies włazi w szuwar i po chwili klapanie skrzydeł awizuje, że oczko miało lokatorów. Nad pasem szuwaru kilka kaczek ciągnie w niebo swoje kupry. Nad lufami widzę białawe podbicie kaczora i ciągnę spust. Wali się na drugiej stronie oczka wprost na trawę odkrytej przestrzeni. Obok o ziemię uderza inna strzelona przez Kolegę kaczka. Pies rusza po komendzie w wodę i słychać jak płynie prychając. Po chwili widać jak wychodzi na łąkę i bierze w pysk jedną z kaczek. Przynosi aport i znów idzie po kolejną. Dopływa do brzegu, wychodzi z wody i nagle dzieje się coś złego. Zaczyna go wykrzywiać i przybiera pozę ‘drewnianego’ konia. Zupełnie nie reaguje na polecenia i dziwnie się trzęsie. Minuty biegną i nic się nie zmienia. Nie wiem co zrobić. Przejść fosy raczej niepodobna. Objechać i dojechać z drugiej strony można ale jest to spory kawałek a Kolega nie zna drogi. Ja nie mam prawa jazdy i nie prowadzę. Boimy się zostawić psa samego. W końcu się decyduję i ryzykując przechodzę na drugą stronę do psa. Obraz rozpaczy, zupełnie sztywny. Zaczynam go trzeć kurtką i suchą trawą. Po długiej chwili wiotczeje i zaczyna niepewnie stawiać kroki... idę z nim wolno wzdłuż fosy do miejsca gdzie jakoś przelazłem po uginających się kępach i nabrałem wody tylko do gumiaków. Bari idzie wolno posłusznie trzymając się mej nogi. Znajduję ruchome kępy i w końcu jesteśmy po drugiej stronie. Kaczor jednak został na drugiej stronie. Pakujemy psa do samochodu aby się ogrzał i nie ryzykuję już powtórnej wędrówki na drugą stronę. Jedziemy samochodem aby objechać tę fosę i dostać się suchą nogą na drugi brzeg. Podjeżdżamy jak najbliżej się da i idę sam chlupiąc wodą w butach po kaczora. Leży w trawie na plecach i z daleka widzę białawy brzuch. Zabieram zdobycz i wracam.

Krótka narada. Pies ma dość i nie ma sensu go męczyć a polowanie bez niego to połowa polowania. Postanawiamy wracać do domu. Wyjeżdżamy z polnej dróżki na asfalt gdy z mijanego domu wybiega ktoś wymachując gwałtownie rękoma. Zatrzymujemy się. Człowiek podbiega i wyrzuca z siebie urywane: panowie pomóżcie. Co się stało pytamy: córka rodzi, zawieźcie ją na porodówkę, proszę.

Po chwili pakujemy kobietę do auta a z nią jakieś zionące alkoholem indywiduum. Ruszamy i po chwili bolesne jęki sygnalizują, że dziecko już jest chyba w drodze. Na pomoc ze strony siedzącego obok indywiduum nie bardzo może liczyć...

Na szczęście porodówka jest blisko i z fasonem dojeżdżamy na czas.
Wpadam na izbę przyjęć i proszę o szybką reakcję. Wychodzi jakaś położna chyba i wolno cedząc słowa mówi: zdążymy, one zawsze się spieszą...




21-12-2009 15:36mariandzikPrzygoda rodem z filmu. Brakuje jeszcze tylko stojącego po drodze patrolu Policji, który łapie Was za prędkość a później eskortuje do szpitala. ;))

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.