DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: krzysiek7726-06-2011
Upragniony dzik "indywidualny"

Poluję już parę sezonów z wielką pasją. W moim macierzystym Kole w zasadzie tylko drobna zwierzyna, dzik należy do rzadkości. Pierwszego czarnucha pozyskałem 300 kilometrów od miejsca zamieszkania, na polowaniu zbiorowym, drugiego już w moim Kole, również na zbiorówce w cudownych okolicznościach, ale o tym może innym razem. Moim marzeniem nadal pozostawało pozyskanie dzika indywidualnie.

Był październik ubiegłego roku, a w okolicy zauważyłem tropy sporego pojedynka. Obserwowałem przejścia dzika przez kilka dni, pojawiał się raz w tygodniu, chodząc prawie tą samą trasą, która prowadziła go do niedużego kawałka kukurydzy, gdzie robił spore spustoszenie. Zasiadałem kiedy tylko czas pozwalał, ale nie było nam dane się spotkać.

Październik powoli się kończył a ja dalej bez efektu, zasiadałem na upragnionego "kabana". Niestety czas uprawy kukurydzy dobiegł końca i byłem przekonany, że o dzikach mogę w tym sezonie zapomnieć. Jakież było moje zdziwienie gdy idąc do posypu dla bażantów, po ściernisku skoszonej "plantacji", na odbitym na błocie protektorze opony kombajnu, zauważyłem spory odcisk rapety "mojego" dzika. Pierwsze radość, że Kolega nadal tu zagląda, potem zastanawiam się kiedy Rolnik zaorze resztki pozostałej kukurydzy, ale decyzja - jedna, następna noc to chyba ostatnia szansa na spotkanie z dzikiem.
Z doświadczenia wiem, że dziki o ile się tu pojawiają to przychodzą późno, gdyż teren dość gęsto zabudowany i nie zapewniający schronienia tym upragnionym gościom.

Pobudka, godzina pierwsza. Żona przebudzona patrzy na mnie trochę z politowaniem, ale nie zrażam się i wychodzę na polowanie pełen optymizmu. Zwyżkę mam ustawioną na skraju pola obok niewielkiego młodniczka. Zza plecami niewielki strumyk, podchodzić do niej postanawiam od tyłu przez rzeczkę. Idąc na miejsce, które jest oddalone zaledwie 500 metrów od mojego domu rozmyślam czy będzie mi dane spotkanie mojego upragnionego zwierza? Aż tu nagle moje wyostrzone zmysły zauważają dobiegające zza doliny szmery uciekającej zwierzyny po polu skoszonej kukurydzy. Pomyślałem, że to zapewne sarny, której populacja jest bardzo liczna i na pewno nie omieszkały nie skorzystać z tej stołówki. Przechodzę parę kroków dalej i ciszę nocy przerywa "chrechot" spłoszonego dzika... Tragedia, ostatnia szansa zaprzepaszczona, a byłem tak blisko szczęśliwego finału. Zły na samego siebie, że tak zbagatelizowałem podejście, miałem się wrócić ale coś kazało mi odczekać. Po chwili bezruchu i pozbieraniu myśli z nogi na nogę przesuwam się w stronę luki krzaków porastających brzeg rzeczki. Te parę kroków szedłem wieki, zaglądam a na jasnym jak śnieg w zimie ściernisku na jakieś osiemdziesiąt metrów, dwie czarne plamy - o rety DZIKI!!! Szybko uklęknąłem na jedno kolano, patrzę przez lunetę - dwa równe przelatki. Co za szczęście, pomyślałem! Jeden z wyraźnie zaznaczony hybem, to Ciebie chcę, zaświtało w głowie...

Włączam czerwony punkt, naciągam przyśpiesznik i... pyk. Nie odbezpieczyłem mojej CZ-ty, ale ze mnie kretyn pomyślałem, jednocześnie odbezpieczając broń i naciągając ponownie przyśpiesznik. Patrzę przez szkła mojej lunety - dziki stoją, tylko zamieniły się miejscami i żerują w najlepsze. Chwała Ci Święty patronie nasz, pociągam za spust. Ciszę nocną przerywa huk mojej 308-czki. Dziczek pada w ogniu!

Jest mój upragniony dzik z polowania indywidualnego. Po odczekaniu chwili i ochłonięciu, kiedy emocje powoli opadły, przechodzę przez płytki strumień ze stromymi brzegami. Wychodzę na pole po kukurydzy i udaję się bliżej mojej zdobyczy. Wychodząc na otwartą przestrzeń z lewej strony wyczuwam obecność jakiś zwierząt, to nie sarny... Lornetka do oczu, nie wierzę, na środku pola stoi dzik jak szafa! Co robić? W odstrzale mam drugiego, myśli się kotłują, co robić? Może już dość szczęścia jak na pierwszy raz... A z drugiej strony zawsze słyszałem: "jak Hubert daje, to bierz". Decyzja zapadła – strzelam. Łapię dzika w ciągle świecący punkt. Dzik stał prawie w tym samym miejscu - dziwne pomyślałem, jakby czekał na "kulkę". Ostatni moment, dzik zaczyna się powoli przemieszczać w kierunku rzeczki, ale co to - za czarną plamą idą mniejsze, o matko locha z "przychówkiem" to bym sobie polowanie zepsuł…

Szczęśliwy, mimo późnej pory dzwonię do Taty po pomoc w ściągnięciu przelatkowego odyniaszka. Radość ogromna! Było to bardzo krótkie polowanie, mimo że nie spotkałem "mojego" tropionego wycinka, będzie co wspominać i tych chwil nigdy nie zapomnę.

PS. "Mojego" dzika tydzień po opisanym polowaniu pozyskał Kolega Łowczy w równie emocjonujących okolicznościach. Dzik ważył 115 kg a oręż posiadał niespecjalny, ale przecież nie to jest najważniejsze w naszej pasji!

Darz Bór!




26-06-2011 22:46cezetka527Po takim spotkaniu i w dodatku strzeleniu pierwszego dzika jest u człowieka niezła delirka hehehe, też tak miałem ze swoim pierwszym dzikiem. Niech Ci Bór Darzy.
26-06-2011 12:08postrzałekGratulacje, pierwszy dziki tak długo wyczekiwany na pewno zostanie w twej pamięci na bardzo bardzo długo. Mam nadzieje ze teraz częściej bedziesz mógł je pozyskiwać. DB

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.