DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: Janusz Kibic05-02-2009
Jak dobro w Łomży, ze złem walczyło, cz.III

Jak wspomniałem w artykule trzy dni temu, postępowanie dyscyplinarne zainicjowane przez prezesa OSŁ w Łomży Wiesława Szlońskiego przeciwko Markowi Lisowi i Zygmuntowi Wiktorzakowi, członkom zarządu KŁ "Orlik", w którym Wiesław Szloński pełnił funkcję sekretarza, a obwiniani odpowiednio funkcje łowczego i skarbnika, miało swój pierwszy sądowy etap przed OSŁ w Ostrołęce. Po 15 miesiącach od chwili złożenia doniesienia, sprawę rozpatrzono na dwóch rozprawach, w dniu 21 marca oraz 13 kwietnia 2007 r. Na pierwszej rozprawie okazało się, że OSŁ nie potrafił dopilnować podstawowej sprawy, bo obwiniani nie zostali w odpowiednim terminie powiadomieni, a poza tym, ORD w Łomży nie powołał żadnych świadków, uznając, że wystarczą ich zeznania złożone do protokołu rzecznika, stąd dopiero obwiniani postawili wnioski o przesłuchanie ich przed sądem. Dodatkowo wnieśli, o przeprowadzenie wizji lokalnej w terenie i wyłączenie ORD Wiesława Bagana z prowadzenia sprawy, jako osoby nierzetelnie prowadzącej dochodzenie. Obaj obwiniani byli przekonani, że składający na nich doniesienie Wiesław Szloński w pełni świadomie oskarżył ich, ponieważ spotykając Zygmunta Wiktorzaka ujawnił swoją obecność w dniu 11 grudnia 2005 r. w rejonie "Las - pole", na który nie był zapisany, a więc nie powinien się tam znajdować.

Na drugą rozprawę stawili się już wnioskowani świadkowie, ale skład orzekający pod przewodnictwem Wojciecha Adamczyka, przy udziale Kazimierza Jutrzenki i Kazimierza Maciejewskiego odrzucił wniosek o wizję lokalną w obw. Nr 56, uznając, że jest niezasadny m.in. z powodu braku ..."przesłanek, że wniesie ona nowe fakty w rozpatrywanej sprawie".... Przesłanki, że Wiesław Szloński może wprowadzać rzecznika i sąd w błąd co do rejonów obw. Nr 56, nie przyjęli, bo zło nie będzie pomiatać dobrem. Dodatkowo sąd rozpatrzył wniosek obwinionych o wykluczenie z rozprawy ORD Wiesława Bagana, zapoznając się z przedstawioną korespondencją Zygmunta Wiktorzaka do ORŁ i GRD, w której autor wskazywał, że rzecznik nie ma kwalifikacji do prowadzenia sprawy i działa stronniczo, prawdopodobnie ze względu na bliskie relacje w jednym okręgu pomiędzy nim i prezesem OSŁ. Sąd uznał jednak, że Zygmunt Wiktorzak zmierzał ..."do zdyskredytowania osoby Rzecznika poprzez wskazywanie braku profesjonalizmu w jego działaniu"... i oczywiście na wykluczenie z rozprawy rzecznika się nie zgodził, honorując go w uzasadnieniu orzeczenia dużą literą w nazwie zajmowanej funkcji. Stawianie dobra ponad złem, to obowiązek każdego sądu łowieckiego.

W toku rozprawy obwiniani nie przyznali się do winy, ale sąd uznał, że zeznania świadków, czyli Szlońskiego i Korzenieckiego oraz zgromadzony materiał dowodowy, czyli lipny protokół z oględzin w terenie wskazują, na inny niż twierdzą obwinieni, przebieg zdarzeń. W związku z tym, w uzasadnieniu wyroku można przeczytać: ..."Zdaniem Sądu wina obu obwinionych jest oczywista. (...) Na podstawie zeznań świadków i zebranych dowodów, Sąd ustalił, że wykonywali polowanie w innych częściach obwodu, niż byli wpisani. Z uwagi na powyższe wykonywali polowanie z naruszeniem wcześniej przytoczonych przepisów prawa. Najistotniejszym elementem, który wziął Sąd pod uwagę, dla ustalenia faktycznego przebiegu zdarzeń w dniu 11 grudnia 2005 roku były zeznania złożone przed sądem przez kol. Wiesława Szlońskiego"... To oczywista oczywistość, jeżeli ktoś tak zasłużony i oddany dobru w PZŁ postawi jakikolwiek zarzut, to zło które ujawnił musi zostać przykładnie ukarane. OSŁ w Ostrołęce orzekł wobec obwinionych zawieszenie w prawach członków PZŁ na 18 miesięcy oraz kary dodatkowe pozbawienia praw pełnienia funkcji w organach Zrzeszenia i koła na okres dwóch lat.

Trudno było jakoś składowi orzekającemu sądu zauważyć, że rozstrzygnął na podstawie zeznania jednego uczestnika zdarzenia w obwodzie przeciwko zeznaniom dwóch obwinianych osób. Wiesław Szloński twierdził, że Marek Lis i Zygmunt Wiktorzak byli w innych miejscach obwodu, niż zapisali się w książce, a ci ostatni twierdzili, że byli dokładnie tam, gdzie się zapisali, tylko sekretarz ich koła maskuje oskarżeniami swoją obecność bez wpisu w rejonie, w którym w tym dniu nie powinien się znajdować. Widać jednak, że słowo prezesa OSŁ i prokuratora Prokuratury Okręgowej w Łomży miało dla OSŁ wyższą wartość, niż słowo nowo powołanych: członka ORŁ i członka OKR w tym samym okręgu, chociaż ci ostatni próbowali na mapie podczas rozprawy wykazać, że oskarżający ich Wiesław Szloński jest w błędzie. Szkoda tylko, że jedyny dowód, który mógł jednoznacznie wyjaśnić sprawę, a więc proponowana przez obwinianych wizja lokalna w rejonach obw. Nr 56 z wykorzystaniem mapy rejonów, została przez sąd odrzucona. Warto również zauważyć, że tak samo jak wcześniej ORD oraz ORŁ w Łomży, OSŁ w Ostrołęce nie zauważył, że zarzucili obwinianym naruszenie przywoływany już wcześniej §137 ust.1 pkt 1 i 3 Statutu PZŁ, który nie obowiązywał w dniu popełnienia zarzuconych obwinionym czynów.

W wyniku tak przeprowadzonej rozprawy przez OSŁ w Ostrołęce, Zygmunt Wiktorzak doszedł do wniosku, że Wiesław Szloński i Krzysztof Korzeniecki oraz rzecznik Wiesław Bagan, działając wspólnie i w porozumieniu dopuścili się kłamstw przed sądem łowieckim w celu obrony Wiesława Szlońskiego, który w dniu 11 grudnia 2005 r. popełnił przewinienie łowieckie polowania w miejscu, w którym nie był zapisany w książce, czego musiał być świadomy, bo uczestniczył, jeszcze jako prezes koła, w podziale obwodu Nr 56 na 29 rejonów. W związku z powyższym, Zygmunt Wiktorzak złożył w dniu 7 maja 2007 r. do Prokuratury Rejonowej w Łomży doniesienie, że cała trójka kłamała przed OSŁ w Ostrołęce. Te same kłamstwa zarzucił w odwołaniu, które złożył do Głównego Sądu Łowieckiego. Wyłożył w nim, że w dniu 11 grudnia 2005 r. polował jak najbardziej legalnie w rejonie "Las - pole" obw. nr 56, tylko Wiesław Szloński wybrał się na ten sam rejon, pomimo zapisania się wcześniej na rejon "Bagno Grądy", a po niespodziewanym spotkaniu z nim w tym rejonie, wykręcił kota ogonem i z obwinionego zamienił się w świadka oskarżenia, rozpoczynając postępowanie przeciwko łowczemu i skarbnikowi KŁ "Orlik". Jako dowód w sprawie zaproponował wizję lokalną w terenie, ale z jego obecnością, która jednoznacznie miała wykazać, że Wiesław Szloński i Wiesław Bagan kłamali.

W swoim odwołaniu do Głównego Sądu Łowieckiego z dnia 31 maja 2007 r. Zygmunt Wiktorzak pisał:
..."W rejon bez uzgodnienia ze mną, przybył w dniu 11 grudnia 2005 r. Szloński Wiesław, około godz. 17:30 pomimo, że wypisany był do godz. 19 w rejon "Bagno Grądy", odległy od tego miejsca około 15 km z innej strony obwodu. Do tragedii nie doszło tylko dlatego, że zauważyłem wcześniej, iż ktoś skrada się do nęciska. Zdenerwowany zarzuciłem mu, iż popełnił bardzo poważne wykroczenie, którego skutkiem mogła być tragedia - mogło dojść do utraty życia lub zdrowie przez wykonujących polowanie. Złożyłem w tej sprawie stosowne powiadomienia na ręce prezesa Koła "Orlik" Ludwika Chełstowskiego za potwierdzeniem odbioru. Od tego momentu zaczęły dziać się niezrozumiałe dla mnie rzeczy. Zamiast oskarżać i liczyć przynajmniej na przeprosiny ze strony niewłaściwie zachowującego się Szlońskiego Wiesława zostałem ja oskarżony na podstawie kłamstw, których dopuścił się Szloński Wiesław, ORD Wiesław Bagan oraz przedstawiony świadek, który zjawił się w łowisku dopiero po moim wyjeździe do domu, Korzeniecki Krzysztof. (...) Sąd Okręgowy PZŁ w Ostrołęce nie uznał moich wniosków o przeprowadzenie wizji lokalnej (...) Uznanie tych wniosków całkowicie obaliłoby akt oskarżenia, który jest całkowicie niezgodny ze stanem faktycznym. (...) Decyzję w sprawie odrzucenia naszych wniosków Skład Orzekający podejmował wspólnie z ORD Wiesławem Baganem, co jest niezgodne z Regulaminem Postępowań Sądów Łowieckich i Rzeczników Dyscyplinarnych."...

Jak wynika z powyższego, od feralnego spotkania w terenie obw. 56 KŁ "Orlik", dwóch członków zarządu tego koła, sekretarza i skarbnika minęło 2 lata i Zygmunt Wiktorzak oraz Marek Lis mieli już orzeczone przez OSŁ w Ostrołęce nieprawomocne jeszcze kary zawieszenia w prawach członków PZŁ na 18 m-cy i na 2 lat zakazano zajmowania stanowisk organach PZŁ i koła. Czekali teraz na rozprawę odwoławczą w Głównym Sądzie Łowieckim. Za to Wiesław Szloński, który w przeciwieństwie do w/w zawieszonych członków zarządu jego koła, w dniu 11 grudnia 2005 r. znalazł się w rejonie, na który nie był zapisany, miał się znakomicie, przy aprobacie prominentnych działaczy okręgu w Łomży.

Jaki był wynik rozprawy odwoławczej w GSŁ, dowiecie się czytelnicy w poniedziałek, 9 lutego br.




09-02-2009 11:35 antypod Ingiel, Ty uważasz, że jest "procentowo mało", inni, że procentowo dużo. Tak dużo, że nie chce się wierzyć, że, aż tak często można się mylić.
Tu masz kolejny przykład z wielu w "łowieckim" i BŁ.
O co to kompromitujące postępowanie ORD i proces sądowy?
"Domowych złodziei" wyeliminuje?
I proszę Cię, nie odgrzewaj starych, skompromitowanych prób podziału ludzi na siebie i bezimiennych, co najwyżej załóż forum tylko dla "imiennych" i tam podyskutujecie zaletach modelu, bo to forum jest dla wszystkich. D.B.
08-02-2009 16:28 ingiel Moim zdaniem procentowo mało jest swiadomych zafałszowań
ze strony OSŁ , ORD czy nawet NSŁ w skali ilości spraw ale te są głośne , przykre i bardzo naganne.Chciałem tylko zwrócić uwagę na bezsilność wielu uczciwych ZK w pokonaniu tzw. "domowych złodziei ".
Dowody są dla sądów i wyroków ale ich brak nie świadczy , że przestępstwo nie zaistniało !Mam niestety o siebie taki przypadek w odległym o 60 km. obwodzie.My po pracy w wolne dni a oni wieczorem flaszeczka, potem rajd po łowisku i nad ranem zanim policja się obudzi są już w domciu.Miescowi,ze znajomymi czasami, znają wszyskie zakamarki i zwyczaje.Nie wpiszesz się w rejestr to cię mają a jak się wpiszesz to idą spać .A PSŁ? ŚMIECH !! Trzech strażników na całe województwo !Prosiłem o spotkanie chociaż przy okazji - bez skutku.
Strzelony łoś , strzelania do sarn z samochodu , we 2-ch z pieskiem,
itp. Sporo tego.I jeżeli OSŁ przychyli się w tym przypadku do strony
oskarżającej to też jest żle.Co robić!? Pozostaje czekać aż gdzieś przypadkiem wpadną po pijaku . Łatwo jest teoretyzować i krytykować na odległość będąc jeszcze bezimiennym.To już chyba nasza cecha narodowa. Pozdrawiam i kończę pisanie DB
08-02-2009 14:45 antypod Ad. ingiel
"Fakt ,że jest wiele złych przykładów w działaniach OSŁ lub ORD"......................................................
" ekipy kłuserów "..... "znajomości"...... "kasa"...... "zastraszają".
Czy nie chodzi o tą samą ferajnę? D.B.
08-02-2009 14:14 drwal2 Z właściwie funkcjonującego wymiaru sprawiedliwości ma wypływać korzyść w postaci wyrobienia w społeczeństwie nawyku do poszanowania obowiązującego porządku prawnego. Ale jeżeli funkcjonariusze sądownictwa realizują określoną linię polityki swych mocodawców, a działania te stanowią instrument walki z niepokornymi, i robią to w sposób gwałcący wszelkie normy i procedury, to oznacza, że niezależnie od faktu, iż łożymy na „pijawki”, które wysysają naszą krew, mają uświadamiać społeczeństwu, że respektowanie prawa dotyczy jedynie „szaraczków”. I o to chodzi w sądownictwie łowieckim, aby zamykać usta niewygodnym, którzy mogą stanowić dla „władzy” zagrożenie. Są też z pewnością przypadki, o jakich napisał Kol. Ingiel, o których nie jesteśmy informowani, bo stanowią normalność. Lecz my odnosimy się do zdarzeń opisywanych, gdzie wszystkie szczeble „władzy” wymierzające sprawiedliwość łamią elementarne zasady, aby wskazać sądzonym ich miejsce w Zrzeszeniu. Iluzją w tym wszystkim jest też przenoszenie spraw z jednych okręgów do innych, skoro ogólne wytyczne płyną z „centrali”. Miernikiem przydatności w szeregach PZŁ nie jest działalność na jego rzecz lecz lojalność wobec „panujących”. Mogą to być złodzieje, kłusownicy i innej maści szubrawcy, lecz jeżeli spełniają ten warunek, będą pozostawać „pod ochroną”.
Pozdrawiam i DB.
08-02-2009 13:31 ingiel Rozważmy / teoretycznie oczywiście :) / , że jest kilku " myśliwych" co zrobili sobie z koła " prywatny folwark " - lewe dewizówki na rogacze , pędzenia poza planem , gąski po sezonie itp. WSZYSCY WIEDZĄ ALE DOWODÓW BRAK ! Rolnicy miejscowi , koledzy wiedzą ,mówią
ale zeznać - CO TO, TO NIE!. Aż znajdzie się okazja żeby "capnąć"
łobuzów . I CO ?! WRZASK ! KRZYWDA ! PRAWO !Wszyscy radzą i osądzają . Fakt ,że jest wiele złych przykładów w działaniach OSŁ lub ORD ale dobrze wiecie , że w wielu kołach trafiają się takie " ekipy kłuserów ", mają znajomości albo kasę lub czasem nawet zastraszają i co z nimi zrobić ? Co to jest prawo a co sprawiedliwość
Jest w Polsce organizacja posiadająca tzw. Strażnika Praw.Osoba wybrana w tajnym głosowaniu , szanowana ,pilnująca właśnie tak delikatnych wartości jak etyka ,zasady , słowo. Jego ocen nikt nie pdważa i ON nie odważy się splamić swego honoru. Niestety w PZŁ nie jest to możliwe.A co zrobić z domowym złodziejem ?! DB
08-02-2009 13:30 ingiel Rozważmy / teoretycznie oczywiście :) / , że jest kilku " myśliwych" co zrobili sobie z koła " prywatny folwark " - lewe dewizówki na rogacze , pędzenia poza planem , gąski po sezonie itp. WSZYSCY WIEDZĄ ALE DOWODÓW BRAK ! Rolnicy miejscowi , koledzy wiedzą ,mówią
ale zeznać - CO TO, TO NIE!. Aż znajdzie się okazja żeby "capnąć"
łobuzów . I CO ?! WRZASK ! KRZYWDA ! PRAWO !Wszyscy radzą i osądzają . Fakt ,że jest wiele złych przykładów w działaniach OSŁ lub ORD ale dobrze wiecie , że w wielu kołach trafiają się takie " ekipy kłuserów ", mają znajomości albo kasę lub czasem nawet zastraszają i co z nimi zrobić ? Co to jest prawo a co sprawiedliwość
Jest w Polsce organizacja posiadająca tzw. Strażnika Praw.Osoba wybrana w tajnym głosowaniu , szanowana ,pilnująca właśnie tak delikatnych wartości jak etyka ,zasady , słowo. Jego ocen nikt nie pdważa i ON nie odważy się splamić swego honoru. Niestety w PZŁ nie jest to możliwe.A co zrobić z domowym złodziejem ?! DB
08-02-2009 12:33 antypod W ogóle wydaje się, że z obecną ekipą władzy PZŁ i płatnym od przerobu, a jeszcze bardziej niż płatnym, dyspozycyjnym wymiarem (nie)sprawiedliwości, znalazł się w okresie "minionym".
Gdy społeczeństwo spiera się 20 lat po Okrągłym Stole o jego efekty w PZŁ cofneli nas do 81 roku i zafundowali myśliwym, nie tylko tym gnębionym przez prokuratora i spółkę w Łomży, realia i klimat stanu wojennego. Kłębowisko byłych komendantów MO, byłych TW, byłych I sekretarzy i innych byłych wyselekcjonowanych starannie przez "doktora", co przeżywają powtórkę z historii i mają swoje deja vu. D.B.
08-02-2009 12:12 Kazimierz Szumski 192326w, nie mam aż tak radykalnych poglądów ale trudno Ci nie przyznać racji, biorąc pod uwagę, że SŁ mają płacone od przerobu, czyli identycznie jak za werbunek w okresie minionym. Pozdrawiam
08-02-2009 11:14 192326w Kulwap!
Obojętnie w którą stronę byś "pociągnął", to trafisz.......Jak wygląda sprawa sprzedawczyka, donosiciela o którym się pisze iż był jawnym współpracownikiem okupantów tego kraju? Czy dane wyciągnięte o kapusiu i podane poniżej, uzyskane z IPN-u o których przeczytałem na forum łowieckim, są danymi Prezesa GSŁ PZŁ, czy też jest to zbieg okoliczności...........
"ZYGMUNT JABŁOŃSKI, s. Wacława, urodzony 11 kwietnia 1946 r. w Lidzbarku, zamieszkały w Lidzbarku"
Ciekawe, czy dane personalne Prezesa GSŁ PZŁ staną się najtajniejszymi danymi PZŁ.........
08-02-2009 09:35 Kulwap Tutaj akurat trafiłeś! Zenon Okapa to były z-ca komendanta milicji obywatelskiej w Lublinie.
08-02-2009 09:24 192326w A czy dziwisz się tym którzy naprzyjmowali do organów PZŁ byłych członków PZPR-u, UB, SB, specjalistów łowieckich z WP, sprzedawczyków sprzedających własnych kolegów, sąsiadów.Jak nazwać łowczego ZO PZŁ wydającego bezczelne decyzje przeciwko członkom-POLAKOM, które póżniej są unieważniane przez sądy powszechne.Bo ja ich nazywam OKUPANTAMI NASZEGO KRAJU. Wcześniej okupowała ten kraj sowiecka armia,przy pomocy tych opisanych powyżej, a teraz popłuczyny po niej,a wydział specjalny finansowany z kontrybucji nałożonej na NAS jest dla mnie niczym innym jak tajną policją zwalczającą niezadowolonych........
08-02-2009 09:01 Kulwap Ja też się dziwię! Przecież mogli się sprzeciwić ZO a po rozwiązaniu koła wstąpić do koła tworzonego np. przez Zenona Okapę na tych samych obwodach!
08-02-2009 08:46 leśny 1 dziwię sie członkom tego kola, że nie potrafili skorzystac ze statutu.
08-02-2009 07:29 Kulwap  leśny 1! Chichotem historii jest fakt, gdy np. Zenon Okapa za tzw. "przekręty łowieckie" zostaje umieszczony w 2003 roku w porządku zebrania do "wypinkolenia na zbity pysk", piszę o "dobrowolne odejście" i za rok za sprawą intryg i zostaje prezesem koła "Nemrod" w Krzczonowie! Te "intrygi" to min. ukaranie koła za wymyślone przestępstwa ostrzeżeniem o rozwiązaniu a następnie przyniesienie "Zenona Okapy" w teczce rekomendując jako "wybawcę"!
07-02-2009 22:14 leśny 1 zmuszacie mnie do wysiłku:
Nigdzie nie napisałem, ze tam gdzie należy przestrzegać poszanowania prawa należy liczyc koszty. Prawo nie zna kosztów.
Alej: nie szukam kolejnego dna tylko twardo korzystam z przepisów.Radzę poczytać Statut PZŁ.
Drwal2: jakich Ty szukasz korzyści w przestrzeganiu prawa??????????
Wyrok nie jest równy wyrokowi i o tym należy pamiętać. A jeszcze zapomniałem: mam wolny stołek pod dupę przy grilu. Pomyśl o tym "zawodniku" co dzisiaj rezygnuje z członkostwa w PZŁ w związku z popełnieniem przewinienia łowieckiego i za np. 5 lat ponownie w majestacie prawa wraca na łono PZŁ. Czy to nie jest chichot historii. I dalej: dyspozycyjność nigdzie długo się nie obroni i na temat prokuratorów zakończ "Waść"
07-02-2009 21:20 czarny flet Macie wiele racji. Prokurator dostałby szczękościsku czy innej traumy na widok upolowanego nie przez siebie dzika i tyle............ Gdy ORD i SŁ wykazują się niespotykaną już obecnie w młodej demokracji, dyspozycyjnością wobec lokalnych "bosów" w tym w mundurach działaczy PZŁ i aktualnie trzymającej za twarz myśliwych tzw "elity" PZŁ, to dochodzi do kolejnego skandalu w PZŁ. Któryś przechyli szalę.
Oni się nie mylą, to element nękania myśliwych i wymuszania bierności. Jedyna pomyłka to ten cały wymiar łowieckiej /sprawiedliwości?/. DB
07-02-2009 17:23 Alej..... ad. Leśny 1.
Może byłbyś skłonny, w takim razie, płytkości komentarzy przeciwstawić głębię tych procesów, i postępowań, o których wciąż tu czytamy i piszemy ... Może jest w nich, jeszcze, jakieś trzecie dno, którego ani felietoniści, ani tutejsi czytelnicy nie widzą w tej metnej wodzie? Może te dziwne zbiegi procesowych okoliczności i irracjonalne działania RD i SŁ, da się jednak logicznie wytłumaczyć? ............. Tylko mi nie mów, że to wszystko to są ludzkie pomyłki – bo ludzie aż tak się nie mylą ...
07-02-2009 11:31 drwal2 Wypada też przeanalizować, jakie z tego typu działań wypływają korzyści dla PZŁ, oprócz tego, że określone osoby biorą kasę, która może służyć do sfinansowania innych celów. Bo jakie rozstrzygnięcie sądu łowieckiego, wydane wobec osoby już spoza Zrzeszenia, będzie mogło zostać wykonane. Wykluczenie, nagana, a może zakaz wykonywania funkcji w Zrzeszeniu. To iluzja przynoszące związkowi same straty, a podtrzymująca armię zbędnych stołków i ludzi.
Pozdrawiam i DB
07-02-2009 10:53 drwal2 A ja proponuję dokładniejsze śledzenie stosowanych przez sądy łowieckie i RD praktyk. A ponieważ znam to z autopsji, nie mam nawet najmniejszych wątpliwości, że Regulamin PD w PZŁ, który został przywołany, jest stosowany wg aktualnego zapotrzebowania "władzy".
Rozumiem, że niektórym wymykają się stołki spod d..., i będą nadal próbowali wykazać nam tutaj swoją przydatność ich zajmowania, ale to zachowania iluzoryczne. To można rozumieć, lecz nie można tego akceptować. Pozdrawiam i DB
07-02-2009 10:11 leśny 1 ad lelek nowy
Ja stwierdzam tylko fakty a ty wyciągasz daleko idące wnioski nie majace pokrycia w stosunku do mojej osoby. To nie jest powód do... resztę dopowiedz sobie jak Ci pasuje. Po to ustawodawca tworzy procedury postepowania karnego, dyscyplinarnego itd. aby każdy miał możliwość obrony. Lata skazywania bez procesów to już przeszłość. Jeżeli rozpatrujesz to tylko w kategorii pobierania pieniędzy przez sędziów sądów łowieckich za ich udział w postępowaniu , to jest to płytkie myślenie. Tak jest to unormowane na dzień dzisiejszy i możesz dążyć do zmiany tego. Nie wszyscy sa źli.
06-02-2009 23:04 lelek_nowy leśny 1, nie ciesz się, że taki przepis jest, tylko zastanów się po co jest. Na razie najlepiej ujął to Alej....
06-02-2009 22:28 leśny 1 proponuję poczytać Regulamin PD w PZŁ par.2 ust.3
06-02-2009 12:24 drwal2 Witam,
Stało się normą elit eliminowanie ludzi, którzy mogli by stanowić dla "władzy" konkurencje. To są skrupulatnie zaplanowane odgórnie działania, które mają obecnie panującym zagwarantować dalsze trwanie przy żłobie. Bowiem trudno sobie wyobrazić, aby nienormalności, o której tak wiele się pisze na "Łowieckim", nie dostrzegali. I to choćby z tego tylko względu, panującego doktora, który toleruje takie działania, powinien zmienić komisarz, który rozpędził by to towarzystwo.
Pozdrawiam i DB.
Drwal2
06-02-2009 10:52 Cornu Ja znam również taki przpadek.
dotyczy OSŁ. w Koninie.
Pozdrawiam.Cornu
06-02-2009 09:50 Kulwap Alej... Słuszna obserwacja! W Dzienniku opisany był przypadek w którym OSŁ sądził skreślonego z listy członków PZŁ mimo, że maiał w swoich aktach kwit, iż ten rozpatrywany dawno juz członkiem PZŁ nie jest.
06-02-2009 09:27 Alej..... Założył bym się (gdybym się oczywiście zakładał) że jeśliby sędziom naszym płacono miesięczną pensyjkę, a nie zwroty kosztów za prowadzenie wokandy (czy jak to jest w tej uchwale ...), ilość tychh idiotycznych spraw, o których tu czytam permanentnie, drastycznie(!) by spadła ... Nie macie wrażenia, że to tylko wyciąganie pieniędzy? Takie swoiste perpetum mobile ....................
Płacenie za prowadzenie postępowań (zwrot kosztów) to tak, jakby ekipę remontową nie mieć na etatach, tylko płacić im za usuwanie konkretnych usterek ... Wiadomo, że wszystko, nagle, musi zacząć się psuć ...

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.