DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: Hubert Zentkowski02-03-2009
Niezdolni do reformowania PZŁ

Jednym z zarzutów formułowanych wobec niektórych członków organów PZŁ, jest ich mentalne tkwienie w systemie społeczno-politycznym sprzed kilkudziesięciu lat, charakteryzujące się niezdolnością do wprowadzania zmian wymuszanych przez nowy ład społeczno-polityczny, tak różny od tego sprzed 1989 r. Zarzut taki nie jest gołosłownym, bo ci działacze sami dostarczają na niego dowodów. W Łowcu Polskim Nr 2/09 swój cykl „Po linii” kontynuuje Andrzej Brachmański, z którego wcześniejszym artykule polemizowano już w dzienniku. Tym razem autor zabrał się za ośmieszenie propozycji zmiany prawa łowieckiego, polegających na dodaniu do ustawy zapisów, że:

..."z dniem utraty osobowości prawnej przez koło łowieckie, majątek koła zostanie podzielony pomiędzy jego członków"...
oraz
..."dostosowania struktury organizacyjnej do podziału administracyjnego kraju"....

Cały swój wywód, mający ośmieszyć pierwszą zmianę, autor oparł na przykładzie, uznanym za najbardziej prawdopodobny, że likwidowane koło popada w długi, bankrutuje, likwidator spłaca te długi i pozostałą "kasę" dzieli między "kochanych członków". Nie podoba się autorowi proponowana nowelizacja ustawy, ale nie wiadomo czemu wykpiwa członków koła, realizujących ustawę po nowelizacji, pokazując przy tym prawdziwą twarz relacji działacz PZŁ - szeregowy członek koła. Dodaje do tego niewyobrażalną dla siebie wizję, że np. dla przejęcia domku myśliwskiego wymagane będzie zebranie u notariusza "czterdziestu kilku chłopa", żeby podpisać wspólny akt notarialny, czyli znowu kpiąco o członkach likwidowanego koła.

Dalej, mieszając majątek z dochodem, twierdzi, że ustawowo dochód z działalności nie może być przeznaczony do podziału między członków koła, ale tym dochodem nazywa majątek w postaci nieruchomości, który w związku z powyższym nie może trafić do rąk członków. To wszystko nazywa manipulacją, ponieważ statut PZŁ tę sprawę już słusznie rozwiązuje, przewidując przekazanie tego majątku na cele społeczne związane z łowiectwem (to decyzja WZ koła) lub na cele zadeklarowane przez ORŁ, jeżeli WZ nie jest w stanie się odbyć. Jako przykład słuszności swoich racji przytacza zapis ustawy o stowarzyszeniach, która majątek po likwidacji stowarzyszenia przeznacza na cel określony w uchwale o likwidacji, albo oddaje w ręce sądu, co ma świadczyć, że proponowaną zmianą w ustawie łowieckiej zamierza się wywrócić modelowy sposób likwidowania się stowarzyszeń, do których PZŁ się też zalicza. Nie zauważa jednak, że ustawa o stowarzyszeniach nie obejmuje kół łowieckich, a w ustawie łowieckiej nie ma zapisu o sądzie, który podzieli majątek po kole.

Nie wykluczam, że powyższą argumentację mogą podzielać mniej zorientowani członkowie Zrzeszenia, ale przecież Andrzeja Brachmańskiego nie można zaliczyć do mniej zorientowanych w prawie, więc jego pisanie musi mieć swój cel. Były poseł i wiceminister w MSWiA musi rozumieć, że sam manipuluje członkami wciskając im nieprawdziwe scenariusze i nie istniejące uregulowania prawne. Jeżeli likwidator likwiduje koło, to po likwidacji nie zostanie domek myśliwski do przepisania u notariusza na członków, tylko pieniądze ze sprzedaży tego domku, bo likwidator ma obowiązek sprzedaży majątku koła. Dochód koło wypracowuje corocznie i jego nie wolno dzielić miedzy członków, a majątek trwały powstały na przestrzeni lat nie jest już dochodem koła tylko jego majątkiem likwidowanym przez likwidatora, który po zakończeniu likwidacji miałby trafić do byłych już członków koła, bo członkami po rozwiązaniu się już nie są. A te wszystkie wykpiwane przykłady są tylko po to, żeby istniejących świetnych rozwiązań statutowych, nie zmieniać.

Przytoczone przez autora przepisy o likwidacji stowarzyszeń mogą odnosić się do PZŁ, gdyby ten się likwidował i nie odnoszą się do kół, więc sugestie autora o wykrytej manipulacji są funta kłaków warte. Szczególnie, że państwo nie odda byłym członkom koła majątku jako darmowej "kasy", bo takie przejęcie będzie przedmiotem opodatkowania na zasadach ogólnych. Dlaczego więc Andrzej Brachmański wykręca kota ogonem i sam manipulując stawia zarzut manipulacji inicjatywie poselskiej zapisania w ustawie, że pozostały po likwidacji koła majątek ma przejść w ręce jego członków?

Odpowiedź jest prosta. Trzeba bronić jak niepodległości tego, co organa PZŁ załatwiły sobie w statucie, czyli jednego z ważniejszych elementów nacisku na koła. Jak was zlikwidujemy, a przypomnę, że koło może zostać rozwiązane uchwała ORŁ, to my zabierzemy majątek, bo nasz likwidator już tak pokieruje likwidacją i tak ją może przeciągnąć, że WZ nigdy nie uda się zwołać. A gdyby nawet WZ udało się zwołać, to statut PZŁ nakazuje przekazać majątek wypracowany przez lata przez konkretne osoby, na cele społeczne związane z łowiectwem, czyli nigdy w ręce tych, którzy ten majątek stworzyli, a zawsze na rzecz tych związanych z PZŁ. Zrzeszenie wykorzystuje lukę w ustawie łowieckiej, którą obecna inicjatywa poselska chce zlikwidować. Luką tą jest brak zapisu ustawowego, co dzieje się z majątkiem koła, chociaż ustawa stanowi, co tworzy ten majątek. W państwie prawnym, jeżeli ustawa określa sposób tworzenia majątku, to musi również określać sposób jego likwidacji, a konstytucyjnie zagwarantowane prawo własności musi majątek wypracowany przez obywatela, oddawać jemu, a nie na niesprecyzowany niczym cel społeczny, co może miało swoje uzasadnienie w demokracji socjalistycznej, ale jest nie do przyjęcia w demokracji tej zwykłej. Dodatkowo w tym konkretnym przypadku, PZŁ ma możliwość wykorzystywania swojej monopolistycznej pozycji wobec koła i może zawłaszczyć jego majątek, do którego w żaden sposób się nie przyłożyło. Stając po stronie koła, inicjatorzy zmiany ustawy porządkują to, co już dawno powinno było zostać uporządkowane, a do czego skutecznie, również przy pomocy posła Andrzeja Brachmańskiego, nie dopuszczono podczas poprzedniej nowelizacji ustawy łowieckiej. Jeżeli członkowie koła wypracowują jakikolwiek majątek, a potem rozwiązują koło, to majątek ten powinien trafiać do nich i tylko do nich.

A co Andrzej Brachmaśnki myśli o drugiej zmianie? Przede wszystkim się "wnerwił", cytuję: ..."Bo oto paru gości, korzystając z tego, że zasiada w parlamencie i są członkami rządzącego ugrupowania, chce urządzać nam nie tylko Polskę (do czego ma dane przez wyborców prawo), ale i strukturę organizacyjna Zrzeszenia"..., do czego najwyraźniej zdaniem autora już prawa nie mają.

Andrzej Brachmaśnki jakby zapomniał, że jeszcze niedawno należał do grupy "paru gości", był członkiem "rządzącego ugrupowania" i "korzystając z tego" urządzał nam "strukturę organizacyjną Zrzeszenia", np. poprzez podniesienie rangi Zarządu Głównego i w konsekwencji jego przewodniczącego, który w nowym statucie ustępując po kadencji, wskazuje przewodniczących zarządów okręgowych nowej kadencji, czego nie zakładał wcześniej żaden statut PZŁ, nawet ten z czasów stalinowskich, a obecnie to rozwiązanie stosowane jest jedynie w Korei Północnej. A to wszystko podobno w imię naszej samorządności bo to Zjazd Delegatów, tak zdecydował. Oczywistym jest, skąd taki wstręt do uproszczenia struktury organizacyjnej. Przecież w ten sposób 2/3 zasłużonych działaczy okręgowych straci pracę i profity, którymi hojnie raczy ich z naszych składek przewodniczący ZG PZŁ. To nic, że powszechnym już postulatem w Zrzeszeniu jest utworzenie okręgów odpowiadających województwom, co potwierdziła już przeszło dwa lata temu ankieta opublikowana w tym portalu. Wola 2/3 członków Zrzeszenia jest dla autora mniej znacząca, niż obrona lukratywnych stanowisk 33 działaczy. Nie mają dla niego też znaczenia uzyskane przy tym oszczędności, które można byłoby przeznaczyć na instruktorów merytorycznych w okręgach, wspomagających swoją wiedzą zarządy kół, bo nawet w dobie kryzysu, łatwej jest podnosić corocznie składką na PZŁ i finansować wiernych działaczy, niż przeznaczyć te środki na pomoc kołom w terenie.

To jest właśnie obraz rzeczywistości w Zrzeszeniu. Nie można się więc dziwić posłom, którym przewodzi myśliwy, tyle że nie związany ze strukturami Zrzeszenia i nie publikujący w Łowcu Polskim, że jeżeli organa PZŁ nie potrafią przenieść na płaszczyznę wewnątrz-organizacyjną woli członków, to muszą to zrobić za nie posłowie. I cokolwiek by były poseł Andrzej Brachmański zarzucał tym posłom, np. działanie bez głowy, to racja nie stoi już po jego stronie, bo skończyły się czasy zaklinania rzeczywistości i nie dopuszczania do naturalnych zmian. Polska i obywatele idą szybciej naprzód, niż chcieliby im pozwalać działacze PZŁ i zmiany w Zrzeszeniu muszą następować.

Znaczna część członków, świadomych obecnych uwarunkowań w PZŁ rozumie, że nasze Zrzeszenie musi podlegać zmianom wymuszanym przez zmiany społeczno-polityczne oraz nowe demokratyczne relacje prawne podnoszące podmiotowość kół i ich członków. Nie chcą tego jednak zrozumieć niektórzy ci, którzy niby w naszym imieniu kierują Zrzeszeniem. System, którym obecnie funkcjonuje w PZŁ, o korzeniach sprzed 50 lat, bardziej im odpowiada, bo zapewnia dożywotnie profity, więc po co cokolwiek zmieniać? Nie warto, czym tylko potwierdzają postawioną na wstępie tezę, że nie są zdolni do jakiegokolwiek reformowania Polskiego Związku Łowieckiego.




08-03-2009 11:45 Hupert RoSch, nie ma takiego zagrożenia, ponieważ członkostwo w kole nie jest dziedziczne. O majątku likwidowanego nie może nawet marzyć spadkobierca byłego członka i żadnych procesów nie będzie. Jak koło się rozwiąże, to jego majątek otrzyma ten, kto będzie miał do tego prawo z ustawy. To dzisiaj może zachodzić sytuacja, że jak koło zostanie zlikwidowane i ORŁ przekaże jego majątek np. na jakiś fundusz hodowlany ZO PZŁ, to członek zlikwidowanego koła może mieć roszczenie do PZŁ o bezpodstawne wzbogacenie się jego kosztem, bo nie ma ustawowo określonego sposobu dystrybucji majątku koła po likwiedacji i członek może się domagać częsci tego majątku na zasadach ogólnych kc, które gwarantują każdemu tę część majątku, do której sam się przysłużył. Obojętnie jak ustawa ureguluje przejęcie majątku likwidowanwego koła ale musi to być uregulowanie ustawowe, a nie wewnatrzorganizacyjne, bo to ustawa wskazała jak powstaje majątek koła, a więc tylko ustawa powinna wskazywać na sposób likwidowania tego majątku. Andrzeja Brachmański tego nie rozumie, a jak chiałby, żeby obecne uregulowania miały podstawy prawne, to mógł pomiętać o tym jak intensywnie pracował nad ostatnią nowelizacją ustawy łowieckiej. Wtedy jednak inne ważne rzeczy miał za zadanie załatwić.
08-03-2009 06:40 Kulwap Ile kół rozwiązano za np. nie przestrzeganie statutu? Ja znam jedynie takie, które mimo tego dostawały odznaczenia.
08-03-2009 00:01 RoSch Problem podziału majątku kół łowieckich wśród członków budził zawsze emocje. Jestem zdania, że sprawa ta wymaga z pewnością jakiegoś prawnego rozwiązania. Ale wydaje mi się również, że przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji należy zadać sobie pytanie, jeżeli podzielimy majątek między członków to jak rozwiązać problem stażu członkowskiego lub praw nabytych przez byłych członków koła, którzy odeszli np. do "Krainy wiecznych łowów", a często wnieśli ogromny wkład w tworzenie tego majątku. Myślę, że potomkowie tych kolegów mieliby pełne prawo do udziału w tym podziale. A jeżeli nie, to przewiduję wiele procesów, których koszty w efekcie mogą przekroczyć wartość tego majątku.


03-03-2009 07:19 Kazimierz Szumski Pozakładajcie spółki, wykupcie grunt pod domkami, udzielcie sami sobie dzierżawy z zapisem o prawie pierwokupu za 1% wartości po amortyzacji na dzień zbycia i będą Was mogli w pukiel cmoknąć. Co znaczy 40 chłopa u notariusza? Jak cała ulica zakłada gaz to skrzykuje się 300 rodzin i i przed organami występuje jeden gostek na podstawie pełnomocnictwa szczegółowego. Pozdrawiam
02-03-2009 23:24 Wiesław Nitka Reformowanie PZŁ w obecnej sytuacji prawnej łowiectwa polskiego ,podstaw jego szkieletu funkcjonowania przy złożoności zależności jakie dzięki układom często czysto personalnym zachodzą jest niemożliwe. Złożoność w głównej mierze jest owocem ustawy , która zmusza myśliwych do przynależności "związkowej" aby mogli spełniać swoje zainteresowania ale i cenną (darmową dla państwa ) służbę w kształtowaniu jakości i ilości zwierząt łownych (majątku państwa). Zachodzą zatem wzajemne korzyści płynące dla państwa jak i dla tych, którzy "opiekują" się fascynatami łowiectwa płacącymi dobrowolnie (choć obowiązkowo) składki na rzecz Związku (choć nie do końca z tą definicją można się zgodzić), tracącymi pieniądze i czas na wykonywanie zadań gospodarki łowieckiej państwa. Symbioza, która wyrosła na ludzkich pasjach nie musi zatem zabiegać o nowych członków - oni zjawią się sami choć zachęta jest pełna poświęceń . Jesteśmy na szarym końcu w ilości myśliwych przypadających na liczbę obywateli w krajach Europy. Dlaczego tak jest przy założeniu , że warunki przyrodnicze mamy jedne z lepszych do uprawiania łowiectwa? Jedno z drugim nijak nie pasuje a nadto tradycje łowieckie mamy też wiekowe więc to nie za sprawą obyczajów się dzieje.O innych problemach nie chce się po prostu pisać bo ile ich jest każdy zainteresowany wie. Pytanie zasadnicze co zmienić aby było lepiej? Myślę , że przerzucić wspomnianą symbiozę bezpośrednio pomiędzy państwem a myśliwymi z pominięciem elementów zbędnych. Jak to zrobić? - o tym możemy podyskutować w portalu aczkolwiek myślę że recepta jest prosta i wykonalna (przy aprobacie ustawodawcy).Same zmiany personalne w obecnym tworze nie na wiele się zdadzą i nie na długo pomogą .Pozdrawiam Darz Bór! WN
02-03-2009 21:32 Rafał Witkowski Nie czytam tego pisma, dlatego też nie zaszczycę Kolegi byłego vice MSWIA swoja uwagą jego według mnie lichych prób dziennikarstwa ...

PZŁ to MY - jego ponad stutysięczna rzesza myśliwych. Dlatego najwyższa pora aby Ustawa i Statut były NASZE, a nie Kol.Blocha i jego miernie, ale wiernie, poddanych działaczy.
02-03-2009 15:59 drwal2 Ja uważam, że zmiany wskazywane przez autora też mogą być mocno kontrowersyjne. Bardziej czytelne będzie przelewanie pozostałości po likwidowanych kołach bezpośrednio na konto urzędującego przewodniczącego ZG, zreformowanego przez posła Brachmańskiego, PZŁ. Oszczędzi to wielu komplikacji z podziałem schedy. Na pierwszy rzut oka widać, zresztą nie po raz pierwszy, że to „łebski facet”. Czyżby szykował się na miejsce doktora? DB
02-03-2009 14:58 kedaT Nie tylko ŁP drukuje teksty na temat zmian.Przeczytajcie list na str.23 w marcowej BŁ.Tam nazwisko byłego posła też występuje.
02-03-2009 14:20 kresher Należy zlikwidować Łowiec Polski, który jest organem propagandowym dla wąskiej grupy pseudodziałaczy. Ten łowiecki brukowiec, powoduje zamęt w głowach większości polskich myśliwych, przedstawiając coraz częściej treści niezgodne z rzeczywistością w imię źle pojętej solidarności rządzącej grupki ludzi w PZŁ. Szary członek w terenie wogóle nie ma pojęcia, że coś może być nie tak. Pan redaktor naczelny dobrze pilnuje interesu rodzinnego i w kolegium redakcyjnym nie będzie, nikogo innego jak Brachmański czy Łogin. To są ludzie pewni w obronie dawno zdewaluowanego systemu.
DB
02-03-2009 13:54 192326w Nie pieniacze do dzieła...............
Osmarować autora......., albo założyć mu sprawę w GSŁ........pod przewodnictwem...... - wy wiecie pod czyim przewodnictwem......

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2015 P&H Limited Sp. z o.o.